KONGRESY

 

III SŁUPSKI KONGRES KOBIET PRZED NAMI.

PRZEDSTAWIAMY PROGRAM I ZACHĘCAMY DO UCZESTNICTWA!

DO ZOBACZENIA W USTCE!!!

 

 

 

 

 

Podczas II SŁUPSKIEGO KONGRESU KOBIET, Pani prof. Ewa Graczyk przedstawiła swój wykład:

Niewolnice miłości. O społecznym kreowaniu powinności żon, matek babć i córek 

Zachęcamy do niezwykłej lektury. 

 

Ewa Graczyk*

 

Niewolnice miłości

 

Miłość […] stanowi dziś najważniejszą przestrzeń opresji kobiet.

Shulamith Firestone, The Dialectic of Sex

 

 

Kobietom powtarza się ciągle, że są stworzone do miłości, że to ona jest dla nich najważniejsza, że tylko ona się liczy. Ale co to właściwie znaczy?

 

Jesteś młoda, czytałaś wiele książek, oglądałaś mnóstwo filmów o miłości. Wszystkie one sławiły bez końca historię Kopciuszka. Któregoś dnia także Ty poznałaś księcia z bajki: On jest cudowny, jest taki, jakiego zawsze chciałaś spotkać i nawet jeśli Twojej mamie coś w nim nie pasuje, Twoja miłość wie lepiej, wie, że to On – wychodzisz za niego za mąż.

Na początku jest świetnie: kochasz i jesteś szczęśliwa; wszystko poświęcisz, żeby być z nim
i żeby on był szczęśliwy. Z miłości robisz to, co robią kobiety zakochane, robisz, bo możesz
i chcesz, bo dar miłości jest łatwy i lekki. Niczego od niego nie wymagasz, bo on jest taki rozkoszny, nie umie nawet wody zagotować; mama wszystko za niego robiła.

Nie wiesz, że zawierasz właśnie kontrakt, który zerwać można tylko ogromnym kosztem, nie wiesz, że właśnie teraz, stopniowo, każdy Twój dar staje się obowiązkiem, oczywistym zadaniem.

Pojawiają się dzieci i jest jasne, że to są przede wszystkim Twoje dzieci, że to Twój dom, że codzienna, nigdy niezakończona krzątanina gotowanie-sprzątanie-pranie staje się Twoim losem, Twoją klatką. Odtąd związana będziesz tysiącem ledwie widocznych nici: stałaś się przecież matką, matka jest tylko jedna, nikt nie zstąpi matki, dzieci potrzebują matki, nikt nie potrafi się nimi zająć tak jak matka.

Już nie jest takie rozkoszne, że ręce odpadają Mu od każdego garnka czy pieluchy, ale kontrakt stał się oczywisty: role męża i żony, ojca i matki ściśle rozdzielone.

Kochasz, więc nadal robisz wszystko z miłości, lecz stopniowo staje się jasne, że nikt Ci nie pomoże, bo nie musi, nikt nie jest zdeterminowany tak jak Ty. Tylko Ciebie obowiązuje wszechmocny i mglisty kodeks miłosny, który niezauważalnie rozszerzył się na dzieci, bezradnych krewnych, potem zaś na starych rodziców. Im jesteś starsza, tym mniej romantycznego daru, a coraz więcej harówki bez końca; musisz sobie poradzić sama, bo tylko ciebie obowiązuje nakaz miłości bezwarunkowej, absolutnej, jakby nie z tego świata.

Mężczyźni – ojcowie i partnerzy – są jak najbardziej z tego świata, mają policzalne, możliwe do wykonania prawa i obowiązki, tylko Ty podpisałaś miłosny kontrakt bez żadnego zabezpieczenia dla siebie samej.

Cień tego kontraktu nie opuści Cię także wtedy, gdy robisz karierę zawodową, nawet wtedy dręczy Cię poczucie winy, że nie ma Cię z dziećmi, że zaniedbujesz swoje obowiązki.

 

Nasze państwo jest pragmatyczne i niezmuszone silnym naciskiem, nie zajmuje się mieszkankami domowego zacisza; „nie czyta” obrazu żon i matek, póki są posłusznym narzędziem obsługiwania rodziny, póki są tanim, wielozadaniowym instrumentem – kucharką, pielęgniarką, nianią, terapeutka, rehabilitantką. Taki robot bywa bardzo samotny w pełnym ludzi domu.

 

Czasem sytuacja staje się tak nieznośna, że niewolnica miłości popełnia zbrodnie z miłości: wyładowuje swój tłumiony gniew na dzieciach, jedynych istotach słabszych od siebie – upokarza je, manipuluje nimi, uzależnia.

 

A kiedy coś pójdzie nie tak, kiedy z księcia z bajki wychynie agresor dręczący żonę i dzieci? Kiedy wreszcie sąsiedzi czy nauczyciele ze szkoły zobaczą coś niepokojącego? Ile czasu upłynie, zanim policja uzna, że nie są to rodzinne sprzeczki?

A jeśli urodzisz dziecko z porażeniem mózgowym, z zespołem Downa?

Okaże się wtedy, że Twój miłosny kontrakt był wyrokiem nie tylko na Ciebie, ale także na dziecko,

o które tylko Ty się troszczysz. Dostaliście podwójne dożywocie i żadna z Twoich chwil nie będzie wolna od myśli: co będzie z nim/nią, kiedy umrę.

 

Upraszczam, uogólniam, opowiadam w części przestarzałą już historię.

Dzisiaj zdecydowana większość kobiet broni się przed zawłaszczeniem swojej egzystencji, przed zamknięciem w cienistej przestrzeni domu, broni się mniej lub bardziej skutecznie. To, co tutaj przedstawiam, to narracja o sile ciążenia, o grawitacji mentalnej, o tym, co się dzieje, gdy którejś

z nas zabraknie możliwości i uporu, żeby skutecznie walczyć o prawa dla siebie –

nacisk bowiem jest ciągle ogromny, pułapka miłosnej niewolnicy pojawia się na styku trzech mitów, trzech narracji, które ciągle kształtują nasze kobiece życia.

Kultura popularna zwabia „dziewczę” w miłosne zacisze, preparuje młodą kobietę do domowego życia prawie niechronionego prawem, namawia do podejmowania decyzji emocjonalnych

i nieprzemyślanych; Kościół przekształca romantyczną miłość szaloną w pokorną formę miłości, która niczego dla siebie nie żąda; a na końcu państwo przychodzi na gotowe i wykorzystuje niewidzialne kobiety, zrzucając na nie wszystkie funkcje opiekuńcze.

Na początku trzeba dziewczynę złowić i tutaj opowieść o Kopciuszku jest niezrównaną inicjacją w sferę zadań bez końca i bez reguł: po kilku latach żona i matka wie już, że nie warto było zawierać paktu bezradności, nie ma jednak czasu na wytrzeźwienie, bo zdezorientowaną i rozbitą przechwytuje następna fala mitycznych opowieści. Teraz są to złoża religijne, narracje głoszące kult poświęcenia bez granic – w naszym kraju tylko żony i matki obowiązuje chrześcijańska miłość o zaostrzonym rygorze.

 

Staram się w tym monologu ukazać siłę uczuciowego podłoża, które wabi kobiety syrenim śpiewem – pięknym i zdradliwym. Ten śpiew ofiarowuje nam wyidealizowany wizerunek siebie samych; czar syreniej pieśni pryska jednak, gdy czyta się ją jako bezlitosny kontrakt podpisywany pod osłoną nocy. Śpiew przechodzi często w stłumione wycie.

Nie jesteś niewolnicą miłości, dom i rodzina nie jest pieczarą zamkniętą na cztery spusty.

Masz prawo do opieki, do państwa prawa, które zajmuje się Tobą tak samo skutecznie i tak samo serio jak Twoim mężem, partnerem czy dziećmi. Potrzebujemy – kobiety i mężczyźni – więcej opieki, potrzebujemy wielorakich instytucji opiekuńczych; bez eksploatacji, bez wyzysku żon i matek.

 

 

* Ewa Graczyk – literaturoznawczyni, wybitna znawczyni literatury XIX i XX w., seminarzystka prof. Marii Janion, prof. UG, autorka prac poświęconych twórczości takich pisarek i pisarzy, jak Stanisława Przybyszewska, Günter Grass czy Witold Gombrowicz; opiekunka naukowa Koła Naukowego Gender Studies UG oraz organizatorka gdańskiej Manify.

 

 

 

 

 

II SŁUPSKI KONGRES KOBIET ODBĘDZIE SIĘ 12 MARCA 2016 r. 

ZACHĘCAMY DO UDZIAŁU!

 

PRZEDSTAWIAMY PROGRAM  :) 

 

 

 

I SŁUPSKI KONGRES KOBIET

ODBYŁ SIĘ 22.03.2015r.

W OŚRODKU TEATRALNYM RONDO.

 

PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY RELACJĘ Z I SŁUPSKIEGO KONGRESU KOBIET 

 REALIZACJA FILMU:

Kamil Sobolewski, Jakub Paczkowski oraz Franziska Wulschke-Paczkowska